Opóźnienie WIELKE - wyjeżdżam z Krakowa, a tu nagle wolne obroty zniknely-jak sie okazalo na postoju na stacji benzynowej - wszystko przez jedna zafajdana śrubke która śmiała wypaść z gaźnika.

Co robić? Muszę sie wrócić do sklepu i kupić druga śrubkę, bo tak nie pojadę!- ale nagle przyszedł mi pomysł do głowy-często coś wypada z czegoś i laduje gdzies na wachaczu, albo osłonie silnika.- Patrze-a tam sobie leży moja śrubka! Radość w mym sercu - głupi ma zawsze szczęście!!!

Po drodze, kontrola policyjna na Słowacji- a gdzie, dokad, za ile, paszporty, dokumenty, dokumenty do auta, zielona karta... no, to teraz prosze- apteczke, rezerwe, gasnica, trójkat etc.

SZOK- rezerwa jest, trójkat też, gasnica made in 78 albo cos takiego(jeszcze ze starej lady 2103) apteczka tak samo, tyle ze deko zdekompletowana, ale coż co bedzie to bedzie...Policjant zobaczyl bagaż w bagażniku, zrobil duze oczy, walna reka w rezerwe i puścił wolno!

Na miejsce dojechaliśmy póznym wieczorem... wieczor-piwko, soczek, soczek jablkowy, soczek gruszkowy -no comment - noc.(małe problemy z dojżeniem wyswietlacza komorki, czy aby na pewno dobrze nastawilem budzik na rano-i tu niezapomniana pomoc Wegrow!)

Rano obudziłem się rzeski i gotowy do działania.

Wyjechalismy na tor Crossowy- ja jakos na koncu- nagle jedne swiatla na skrzyzowaniu, drugie- i BAH-zgubilem sie!, do tego prawie pustka w baku!

I tu znowu, niezapomniana pomoc Wegrów- jade, jade zatrzymalem sie koło jakiejs cieżarowki zeby zapytac o droge, a tu z tylu, podjezdza Fiat Bravo , i gosc sie mnie pyta, czy abym chcial dotrzec na tor Crossowy-Keviring ? po czym uslyszalem ze jade w zła strone, dalej pojechałem za nim-a raczej za jego żona, bo to ona prowadziła.(I tu musze zaznaczyć ze jak na moj obraz Polki za kierwonica, ta Węgierka jechała bardzo dobrze, zwłaszcza że predkosciomierz cos jej nie działał)

Wreszcie na miejscu, ja równiez skusiłem sie na jazde!

Ktos mowil ze slabe tumany kurzu wzbijalem!!!???

No coz, inni wzbijali go wiecej!

Oto Zoli- i jego tumany kurzu ;-)

No coż, może jego tumany sa większe niż moje, ale ja mialem daleko do domu ;-)

 

 

A to tutaj, to wcale nie jest zle klisza naswietlona, ani zadne lustrzane odbicie- TO JEST LADA Z KIEROWNICA Z PRAWEJ STRONY!!! WLASNOSC JOHN (na zdjeciu moj brat- i moj palec przed obiektywem)

I tumany kurzu jakie wzbijał.
Niektórym, kurz nie wyszedł na dobre ;-)

(Samara Remika)

Na Zlocie, był też POLSKI FIAT- chluba Polskiej Produkcji!

Kolejnny dowod wyższosci Lady nad Fiatem Polskim- 100% Fiatów Polskich na zlocie sie zepsuło ;-)

Ponizej -Hungarian Monster- holuje padnietego Fiaciora.

Na szczescie fiat sie tylko zagrzał i strat chyba nie bylo

Ten to dopiero KURZ wzbijał- chyba najmocniejsza Łada na zlocie- a taka niepozorna!

Pozniej, po wszystkim, pojechalismy na kemping, i znowu imprezowalismy, ja do tego zmeczylem chyba z 5 ludzi o moje gazniczki, a pozniej przez pol nocy gadalem z mechanikiem Wegierskim!

Borsodi-wym.[egyjs syjgedre] poprawnie ege'sz sze'gedre, jak nasz Żywiec- Na zdrovje!

Nastepnego dnia, pojechalismy na tor-slalom, i tez pokusilem sie o start!

Ale byli lepsi odemnie:

John - swoja lada na Slickach(czy jak sie to pisze) a pod maska? Jeden 45 DCOE, skrzynia i most ze sciery-czy eskorta

 

Ale i tak, najwiekszy czad dawal- Hungarian Monster-

Raz zawadził lusterkiem w smietnik, a pozniej na koniec, takie baczki krecił, ze ja jeszcze takich nie widziałem, ale wydaje mi sie ze na koniec uszkodził silnik, bo cos jakby mu stukac konkretnie zaczeło.

 

A to Żiguli zdaje sie mialo najlepszy czas!

Pozniej, w drodxze powrotnej, zatrzymalismy sie w Egerze, na winko z wielkiej Pipy ;-)

NA zakończenie- NIE CZYŃ DRUGIEMU CO TOBIE NIE MIŁE:

Za wszelkie popelnione bledy serdecznie przepraszam, ale nie mam juz sil poprawiać tego, pozna pora juz, a wogole to sobie zrobilem urlop na urlopie, zeby to zrobic!

To dopiero jeden film i to nei caly, mam ich jeszcze 2 ale nie wywolane!

Ewentualne komentarze pytania-funkybeast@go2.pl